
Pierwszy w biurze, ostatni wychodzi, odpisuje na maile w urlopie. Taki pracownik wygląda na ideał, ale za jego zaangażowaniem może stać przymus. Jak rozpoznać pracoholizm i co może zrobić firma?
Pracownik, który pierwszy pojawia się w biurze i ostatni z niego wychodzi. Osoba odpowiadająca na wiadomości wieczorem, w weekend i podczas urlopu. Ktoś, kto bierze na siebie kolejne zadania i niemal zawsze zgadza się zostać po godzinach. Z perspektywy firmy taki pracownik może początkowo wydawać się idealny.
Problem zaczyna się wtedy, gdy za ponadprzeciętnym zaangażowaniem nie stoi już satysfakcja z pracy czy ambicja, lecz wewnętrzny przymus ciągłego pracowania.
Pracoholizm nie oznacza po prostu, że ktoś dużo pracuje. Jego ważnymi elementami są nadmierne zaangażowanie w pracę, trudność z odłączeniem się od obowiązków oraz poczucie, że trzeba pracować nawet wtedy, gdy nie wymaga tego sytuacja. W literaturze naukowej pracoholizm wiąże się między innymi z pogorszeniem dobrostanu, problemami ze snem, stresem, konfliktami na linii praca–życie prywatne i wyczerpaniem.
Dla pracodawcy szczególnie istotne jest natomiast inne pytanie: czy pracoholik rzeczywiście jest dobrym pracownikiem?
W krótkiej perspektywie może tak wyglądać. W długiej – sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
Pracoholizm (uzależnienie od pracy) to behawioralne uzależnienie polegające na wewnętrznym, obsesyjnym przymusie wykonywania pracy lub ciągłego myślenia o niej kosztem życia prywatnego, rodziny, snu i zdrowia.
Pracoholizm można określić także jako nadmierną i przymusową potrzebę wykonywania pracy. Człowiek nie tylko pracuje dużo, ale również ma trudność z ograniczeniem aktywności zawodowej i psychologicznym oderwaniem się od niej.
To ważne rozróżnienie.
Samo wykonywanie odpowiedzialnej pracy, duża ambicja albo okresowe zostawanie po godzinach nie oznacza jeszcze pracoholizmu. W wielu zawodach występują okresy większej intensywności – zamknięcie ważnego projektu, przygotowanie kampanii, wdrożenie nowego produktu czy koniec roku finansowego.
Pracoholizm ma bardziej trwały charakter. Praca zaczyna zajmować centralne miejsce w życiu, a odpoczynek może powodować dyskomfort zamiast regeneracji.
Charakterystyczne jest również myślenie o pracy wtedy, gdy teoretycznie powinna się ona już skończyć. Człowiek może być fizycznie na kolacji z rodziną, na spacerze czy na wakacjach, ale mentalnie nadal pozostaje w pracy.
W badaniach pracoholizm odróżnia się także od zdrowego zaangażowania w pracę. Osoba zaangażowana może pracować intensywnie i czerpać z tego satysfakcję, ale potrafi również odpocząć. W przypadku pracoholizmu coraz większą rolę odgrywa wewnętrzny przymus pracy.
Granica może być trudna do zauważenia, szczególnie w organizacjach, w których intensywna praca jest wysoko ceniona.

Zaangażowany pracownik może chcieć osiągać ponadprzeciętne wyniki, rozwijać się i realizować ambitne projekty. Jednocześnie po zakończeniu dnia pracy potrafi przejść do innych obszarów swojego życia.
Pracoholikowi jest znacznie trudniej się zatrzymać.
Dlatego liczba przepracowanych godzin sama w sobie nie wystarcza do stwierdzenia, że ktoś ma problem z pracoholizmem.
Znacznie ważniejsze jest pytanie: dlaczego ta osoba ciągle pracuje i czy potrafi przestać?
Pracoholizm nie zawsze wygląda spektakularnie. Często rozwija się stopniowo i przez długi czas może być wręcz nagradzany przez otoczenie.
Do sygnałów, które mogą wskazywać na problem, należą między innymi:
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja, w której pracownik sam dostrzega negatywne skutki swojego sposobu funkcjonowania, a mimo to nie potrafi ograniczyć pracy.
Badania łączą pracoholizm m.in. z problemami ze snem, wyższym poziomem stresu, pogorszeniem zdrowia i konfliktami między życiem zawodowym a prywatnym (Clark i in., Journal of Management, 2016).
Nie istnieje jedna przyczyna pracoholizmu. Zazwyczaj znaczenie ma połączenie cech danej osoby, jej doświadczeń oraz środowiska, w którym pracuje.
Osoba może być przekonana, że zadanie nigdy nie jest wystarczająco dobre. Poprawia prezentację kolejny raz, wielokrotnie kontroluje pracę zespołu albo ma trudność z oddaniem projektu, ponieważ zawsze widzi coś, co można jeszcze ulepszyć.
Delegowanie oznacza częściową utratę kontroli nad rezultatem. Dla niektórych osób jest to trudne do zaakceptowania. Zamiast przekazać zadanie innej osobie, wolą zrobić wszystko samodzielnie.
Paradoksalnie wraz z awansem takie zachowanie może stać się coraz większym problemem.
Jeżeli sukces zawodowy staje się głównym potwierdzeniem własnej wartości, kolejne osiągnięcia dają chwilowe poczucie satysfakcji.
Po chwili potrzebny jest jednak następny sukces.
Nowy projekt, kolejny klient, kolejny awans, lepszy wynik.
Pracoholizm nie zawsze wynika z ogromnej ambicji. Czasami jego źródłem może być obawa przed błędem, krytyką albo utratą pozycji.
Praca ponad miarę staje się wtedy sposobem na zmniejszenie lęku.
Praca może również pomagać w unikaniu trudnych emocji lub problemów występujących poza życiem zawodowym.
Pełny kalendarz sprawia, że pozostaje niewiele czasu na zastanawianie się nad innymi obszarami życia.
Znaczenie ma także sama organizacja.
Jeżeli wiadomość wysłana o 23:30 spotyka się z natychmiastową odpowiedzią przełożonego, a osoby pracujące podczas urlopu są przedstawiane jako przykład wyjątkowego zaangażowania, firma może nieświadomie wzmacniać niezdrowe zachowania.
Organizacja nie musi nikogo bezpośrednio zmuszać do pracy po godzinach. Presja jest zresztą powszechna: według badania Ipsos dla Hedepy 31% Polaków regularnie odczuwa presję w pracy, najwięcej spośród sześciu badanych krajów regionu (Ipsos dla Hedepy, 2026). Czasem wystarczy stworzyć środowisko, w którym pracownik zaczyna wierzyć, że właśnie tego się od niego oczekuje.
Na pierwszy rzut oka odpowiedź może wydawać się oczywista.
Pracoholik często robi więcej niż pozostali. Bierze dodatkowe projekty. Jest dostępny niemal zawsze. Odpowiada na wiadomości po godzinach. Ratuje projekty przed deadlinem.
Z punktu widzenia firmy krótkoterminowo może to przynosić wymierne korzyści.
Problem polega na tym, że organizacja nie potrzebuje pracownika wyjątkowo produktywnego przez kilka miesięcy. Potrzebuje człowieka, który jest w stanie wykonywać dobrą pracę przez lata.
A to dwie zupełnie różne perspektywy.
Praca intelektualna wymaga koncentracji, podejmowania decyzji, kreatywności i zdolności zauważania błędów.
Człowiek nie jest jednak w stanie utrzymywać maksymalnego poziomu funkcjonowania przez nieograniczoną liczbę godzin.
Dlatego oceniając pracownika wyłącznie przez jego dostępność, można pomylić intensywność pracy z jej rzeczywistą efektywnością.
Skutki pracoholizmu dotyczą nie tylko samego pracownika.
Wyobraźmy sobie specjalistę, który przez rok regularnie pracuje wieczorami. Przejmuje dodatkowych klientów, pomaga innym członkom zespołu i niemal nigdy nie odmawia wykonania kolejnego zadania.
Z punktu widzenia organizacji wszystko działa znakomicie.
Do momentu, w którym przestaje działać.
Narastające zmęczenie może oznaczać spadek koncentracji, a z czasem także wypalenie. Jak sobie z nim radzić, opisujemy w artykule o wypaleniu zawodowym. Z czasem może pojawić się frustracja, pogorszenie relacji z zespołem, problemy zdrowotne lub spadek satysfakcji z wykonywanej pracy.
Pracownik, którego wcześniej przedstawiano jako przykład wyjątkowego zaangażowania, może dojść do momentu, w którym dalsze funkcjonowanie w dotychczasowy sposób staje się dla niego niemożliwe.
Wtedy zamiast stopniowo ograniczyć zaangażowanie, może zdecydować się na radykalną zmianę – długą nieobecność, zmianę stanowiska albo odejście z organizacji.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy pracoholik odejdzie z pracy. Badania wskazują jednak na związek pracoholizmu z gorszym dobrostanem zawodowym, a niższy dobrostan może wiązać się z większą intencją odejścia z pracy. W badaniu opublikowanym w 2026 roku w Journal of Health Psychology wyższy poziom pracoholizmu był związany z niższym dobrostanem związanym z pracą, który z kolei wiązał się z większymi intencjami odejścia.
Z punktu widzenia HR jest to istotny argument: krótkoterminowa nadproduktywność nie musi oznaczać długoterminowej wartości dla organizacji.
Koszt przeciążenia widać w danych o absencji. Według ZUS zaburzenia psychiczne były w 2025 r. przyczyną 34,1 mln dni zwolnień lekarskich – to druga najczęstsza przyczyna absencji w Polsce (raport Hedepy for Business na podstawie danych ZUS).
Problem pracoholizmu jest szczególny, ponieważ wiele jego objawów przypomina zachowania, które tradycyjnie nagradza się w środowisku zawodowym.
„Zawsze można na niego liczyć”.
„Nigdy nie mówi nie”.
„Jest dostępny o każdej godzinie”.
„Nie pamiętam, kiedy ostatnio brała urlop”.
Takie zdania mogą być wypowiadane jako komplementy.
Dla organizacji ważna jest więc umiejętność odróżnienia zdrowego zaangażowania od chronicznego przeciążania się pracą.
Dobry manager nie powinien zastanawiać się wyłącznie nad tym, ile dana osoba jest w stanie zrobić. Powinien również obserwować, czy tempo pracy, które utrzymuje, jest możliwe do zachowania w dłuższej perspektywie.
Czasami najlepszą reakcją na pracownika, który po raz kolejny deklaruje, że może zostać do późna, nie jest wdzięczność.
Jest nią pytanie, dlaczego znowu musi to robić.
Pracoholizmu nie da się rozwiązać jednym komunikatem przypominającym pracownikom o work-life balance.
Potrzebne są działania na kilku poziomach.
Organizacja może przede wszystkim:
Ostatni element jest szczególnie istotny.
Pracownik może wiedzieć, że powinien mniej pracować, a jednocześnie nie potrafić tego zrobić. Jeżeli źródłem problemu są perfekcjonizm, lęk przed porażką, potrzeba kontroli czy silne uzależnienie poczucia własnej wartości od osiągnięć, samo zalecenie „więcej odpoczywaj” może niewiele zmienić.
W takich przypadkach realną pomocą może być możliwość rozmowy z psychologiem lub terapeutą.
Nie dopiero w momencie poważnego kryzysu czy całkowitego wyczerpania.
Znacznie wcześniej.
Rozmowa ze specjalistą może pomóc pracownikowi przyjrzeć się temu, dlaczego tak trudno jest mu zakończyć pracę, odmówić kolejnego zadania czy pozwolić sobie na odpoczynek. Może być również przestrzenią do pracy nad perfekcjonizmem, granicami, poczuciem własnej wartości czy sposobami reagowania na stres.
I właśnie tutaj działania wellbeingowe przestają być wyłącznie dodatkiem do pakietu benefitów.
Mogą stać się elementem profilaktyki.
Jednym ze sposobów zapewnienia takiego wsparcia w organizacji jest Hedepy for Business.
Platforma umożliwia firmom udostępnienie pracownikom dostępu m.in. do indywidualnych sesji z psychologami, terapeutami i coachami. Hedepy współpracuje z ponad 1000 certyfikowanych specjalistów, a wsparcie może odbywać się online oraz – zależnie od wybranego rozwiązania – również stacjonarnie. Oferta dla organizacji obejmuje także webinary, działania edukacyjne, narzędzia wellbeingowe oraz raporty pomagające obserwować dobrostan zespołu na poziomie organizacji.
W kontekście pracoholizmu szczególnie ważne jest to, że pomoc nie musi zaczynać się dopiero wtedy, gdy pracownik nie jest już w stanie wykonywać swoich obowiązków.
Dostęp do profesjonalnego i poufnego wsparcia może ułatwić reakcję na wcześniejszym etapie – gdy pojawiają się pierwsze problemy z odpoczynkiem, stawianiem granic, stresem czy nadmiernym perfekcjonizmem.
Dla firmy to również zmiana perspektywy. Zamiast czerpać krótkoterminową korzyść z pracownika, który stale przekracza własne możliwości, warto stworzyć warunki, w których może on być skuteczny bez płacenia za wyniki własnym dobrostanem.
Bo najlepszym pracownikiem nie jest ten, który jest dostępny 24 godziny na dobę. Jest nim osoba, która może dobrze pracować dzisiaj, jutro i za kilka lat.
Hedepy for Business pomaga firmom budować właśnie takie środowisko pracy – zapewniając pracownikom łatwy dostęp do profesjonalnego wsparcia psychologicznego oraz narzędzi wspierających ich dobrostan.
Źródła: Clark M.A. i in., All Work and No Play? A Meta-Analytic Examination of the Correlates and Outcomes of Workaholism, Journal of Management, 2016; Journal of Health Psychology, 2026; Badanie Ipsos dla Hedepy, wrzesień 2026; ZUS, absencja chorobowa w 2025 r.; dane własne Hedepy.
Jeśli stan zdrowia psychicznego zagraża Tobie lub osobom z Twojego otoczenia, niezwłocznie skontaktuj się z telefonem zaufania (pod numerem: 116 123).
Nasi psychoterapeuci lub Hedepy sp zoo. nie ponoszą odpowiedzialności za Twój stan zdrowia.